Jestem, jestem, nigdzie nie uciekłam.
Witajcie Moi Kochani!

Tak na blogu była bardzo długa cisza. Sprawy rodzinne pochłonęły mnie całkowicie, oprócz tego zajęłam się pewnym projektem. Tak to jest, gdy chce się robić kilka rzeczy równocześnie i czasu nie wystarcza. Uprzejmie donoszę, że do Was wracam i czekają na Was nowe wpisy. Ma być projekt denko (w końcu zużycia z dwóch miesięcy nie są najmniejsze), kilka recenzji, a także coś nowego. 

W tę sobotę, czyli już jutro (11.03) rozpoczynam zawodowy kurs wizażu! Jestem tym wciąż podjarana! W najbliższym czasie blog przejdzie lekką metamorfozę, zmienię odrobinę profil, aby był w pełni mój, o mnie, dla mnie i, oczywiście, dla WAS!!! Chcę byście czuli się tutaj dobrze, byście chcieli do mnie wracać. 

Ten blog, to przede wszystkim miejsce dla kobiet i chcę by takie pozostało. Może dla mężczyzn miejsce, kiedyś, też się znajdzie, jednak na razie będę skupiać się na Was kobietki. Mam misję i chcę ją zrealizować. Wierzę, że mi trochę w tym pomożecie, wesprzecie. 

Planuję również dla Was konkurs, pojawi się on za jakiś miesiąc (pewnie przy okazji Świąt Wielkanocnych). Zachęcam też do obserwowania mojej strony na facebooku oraz profilu na Instagramie. Raz na jakiś czas wrzucam również zdjęcia na Snapchat. Będzie mi miło jeśli będziecie mnie obserwować, wtedy na pewno będziecie na bieżąco z tym co się u mnie dzieje. 

Linki do social media:

Facebook: https://www.facebook.com/FelicitaJar/
Instagram: https://www.instagram.com/felicita_jar/


Skoro jest piątek, życzę Wam cudownego, słonecznego weekendu i do zobaczenia w przyszłym tygodniu! 

Buziaki, Felicita.


Moje makijażowe sukcesy i wpadki.
Jak dobrze wiecie uczę się makijażu. Trwa to już jakiś czas, jestem samoukiem, sporo oglądam na Instagramie. Ostatnio tylko śledzę nowinki kosmetyczne, a nie jestem w stanie sobie nic kupić, by wypróbować. Również z samymi makijażami mam problem, bo nie mam wystarczająco czasu by ćwiczyć. Myślałam o tym, by zainwestować w Facechart (do malowania makijaży na papierze) i tak próbować coś zrobić, jednak przynajmniej na razie, mija się to z celem. Pierwsza rzecz, to potrzebuję kilku kosmetyków. Zanim jednak to nastąpi pokażę Wam co robiłam i jak mi te make up'y wychodziły. Raz lepiej, raz gorzej. Czasem chciałabym się gdzieś schować, zamknąć przed dziećmi, by w spokoju móc tworzyć.

Właśnie tak, dzisiaj pokażę makijaże z ostatnich dni. Jestem gotowa na wszelką krytykę, bo to pomoże mi wziąć się w garść i poprawić wszelkie swoje błędy. W końcu muszę się uczyć i malować tylko lepiej, prawda?

Oprócz pierwszego, zrobionego na Boże Narodzenie pozostałe są ze stycznia. To zaczynamy:

1,


2.


3.


4.


Kilka błędów sama widzę i już wiem co i jak powinnam poprawić. Zmiana kształtu brwi, a raczej porządne zrobienie ich dużo zmieniło. Nie wiem co zrobić, by twarz nie wyglądała na zdjęciu tak biało. Mam tę lampę pierścieniową, ale nie wiem co jeszcze w tym poprawić. Czy coś w makijażu, oświetleniu? No nie wiem. :/

Może Wy mi doradzicie, skrytykujecie, kopa dacie? Liczę na Was.

Do zobaczenia,

Felicita.

PS. Wiem, że ważne jest oświetlenie. Najlepiej przy świetle dziennym. Nic nie poradzę, że teraz dzień taki krótki i mało słońca mamy. 
Woda różana, czy warto stosować?
Mamy styczeń, zima nadeszła. Śnieg skrzypi pod nogami, nos robi się czerwony od mrozu. Ach.... jak pięknie. Mówiłam, że uwielbiam taką pogodę? Nie? To mówię Wam teraz, kocham gdy jest mroźno, za oknami biało i tak zimno. Taką pogodę, no nie tak wilgotną, większy mróz (-30º C) i prawie bez śniegu miałam w Mongolii. Ups, mnie naszło na wspomnienia, ale nie o tym mam pisać przecież. 

Dzisiaj chciałabym Wam napisać o bardzo ciekawym kosmetyku. Nie przypuszczałam nawet, że coś takiego niby zwykłego może zrewolucjonizować moje myślenie o pielęgnacji twarzy. A jednak się udało. Także recenzja na dziś to:

WODA RÓŻANA



DANE TECHNICZNE

Szklana butelka zamykana na korek, o pojemności 100 ml. Cena w sklepie oily.pl to 17,00 zł


INFORMACJE OD PRODUCENTA 


Naturalna woda kwiatowa pozyskiwana z płatków kwiatów róży damasceńskiej w procesie destylacji z parą wodną.
Właściwości wody różanej z kwiatów róży damasceńskiej
Woda różana uważana jest za skarb urody i piękna. Tonizuje, odświeża oraz nawilża skórę. Reguluje nieprawidłowości wydzielania sebum. Woda różana zawiera drogocenny olejek różany, który nie tylko cudownie pachnie, ale także, dzięki dużej zawartości bioflawonoidów działa regenerująco na skórę dojrzałą i przesuszoną. Wzmacniające naczynka krwionośne i działa przeciwzmarszczkowo. Przywraca cerze witalność i świeży wygląd.
Woda z płatków róży damasceńskiej jest delikatna dla skóry i nie wywołuje podrażnień.

Wskazania do stosowania wody różanej z kwiatów róży damasceńskiej

  • cera naczynkowa,
  • zmarszczki,
  • cera wrażliwa i skłonna do podrażnień,
  • skóra dojrzała i sucha.

Zastosowanie wody różanej z kwiatów róży damasceńskiej

  • woda różana to naturalny tonik do pielęgnacji twarzy,
  • składnik domowych maseczek na bazie ziół i glinek (zamiast wody).
Woda z płatków róży nie zawiera żadnych konserwantów, nie wystawiana na działanie światła, powietrza i ciepła zachowuje swoje właściwości przez 24 miesiące. Stosuj do cery której brakuje jędrności bezpośrednio na skórę w formie naturalnego toniku lub odświeżającej mgiełki. Osusz skórę po aplikacji aby zapobiec jej wysuszaniu.

SKŁAD





MOJA OPINIA:


Buteleczka jest piękna w swojej prostocie, uwielbiam na nią patrzeć, wygodna w użytkowaniu. Woda jest bardzo wydajna, stosuję ponad 9 miesięcy. Co w niej lubię? Piękny, delikatny zapach róż, który wcale nie jest duszący, nie przytłacza. Idealnie nadaje się do odświeżania twarzy po całym, długim, męczącym dniu z dziećmi. Można używać rano, wieczorem, a nawet wielokrotnie w ciągu dnia, jako nawilżająca mgiełka. W tej buteleczce brak atomizera troszkę mi przeszkadzał. Teraz zaopatrzyłam się w taką wodę, którą będę sobie przelewać. W każdym razie, pomimo tego jednego braku bardzo polubiłam używanie wody różanej jako toniku. Prawdę mówiąc, już niczego innego nie kupię. Odświeża, nawilża, wygładza cerę. Od kiedy ją stosuję moja skóra wygląda znacznie lepiej. Ba, nawet gdy jestem zmęczona wyglądam świeżo i promiennie. Teraz mogę być bez makijażu i nie muszę się wstydzić swojego wyglądu. To jest dla mnie nieocenione, że jeden kosmetyk tak wspaniale działa. Jestem nim zauroczona. 

OCENA TO 6/6




Zakupowy #1 czyli jak się obłowiłam.
Myślę, że jak wiele kobiet lubię robić zakupy, nie wszystkie i nie zawsze ale czasami ta czynność jest naprawdę przyjemna. Najbardziej lubię kupować książki, prezenty dla innych a także kosmetyki (te do pielęgnacji i kolorowe). Przed nazbyt częstymi zakupami powstrzymuje mnie ograniczony budżet, niechęć do robienia zapasów, ograniczone miejsce na przechowywanie. Poza tym gdy coś mi się kończy, robię sobie listę i gdy zbierze mi się tego spora ilość, wtedy zaopatruję się tylko w to, co mi jest najbardziej potrzebne. Czasami zachodzę do Rossmanna bądź hebe, innym razem wyszukuję odpowiednich kosmetyków przez internet. I właśnie w poniedziałek z gotową listą zasiadłam przed komputerem i w wybranym, znalezionym wcześniej sklepie złożyłam zamówienie. Tym sposobem wczoraj odebrałam przesyłkę z paczkomatu, a dzisiaj przedstawiam Wam zawartość. 

Przesyłka

Zawartość

Masło shea
Antyperspirant
Olej kokosowy
Serum do twarzy
Woda różana

Płyn do płukania ust


Jest tutaj kilka nowości. Są to dezodorant, płyn do płukania ust i serum do twarzy. Wszystkie doczekają się na pewno recenzji. Przyznam, że firma triny.pl wykazała się prawdziwym profesjonalizmem. Nie dość, że dołożyli dwie krówki (jednej spróbowała córka ale nie zasmakowała) to jeszcze dostałam prezent w postaci naturalnej soli do kąpieli. Jestem wzruszona, oczarowana i na pewno jeszcze nie raz będę kupować na tej stronie. Tym samym zostanę ich stałym klientem.

Przezent
Do zobaczenia,
Felicita!

P.S. Wybaczcie kiepskie zdjęcia, ale po powrocie do domu było już ciemno i fotografowałam na szybko. 

Szampon i odżywka do włosów O'herbal czy rzeczywiście takie dobre?
Witam Was w Nowym Roku! Mam nadzieję, że mieliście udaną zabawę Sylwestrową i wypoczęliście.

Postanowiłam regularnie prowadzić blog, będą pojawiać się minimum dwa wpisy w tygodniu. A przez to, że najlepiej motywują mnie różnego rodzaju akcje czy wydarzenia biorę udział w takowym organizowanym przez Aleksandrę z bloga Zaczarowana-oczarowana. Trzymajcie kciuki by udało mi się wytrwać.

Dzisiaj jest czas na kolejną recenzję. We wpisie z akcji "Piękna jesienią" o włosach wspomniałam o moich nowych nabytkach firmy O'herbal. Teraz po ponad miesiącu mogę napisać o nich chociaż kilka słów. Jak sprawdził się u mnie szampon i odżywka tej marki? Czy jestem z nich zadowolona? Za chwilę się dowiecie. 



SZAMPON WZMACNIAJĄCY WŁOSY


DANE TECHNICZNE

Plastikowa butelka zamykana na klik, o pojemności 500 ml. Cena to ok. 20 zł


INFORMACJE O PRODUKCIE

O’Herbal — bądź bliżej natury. 18 lat badań i rozwoju pozwala nam tworzyć receptury maksymalnie wykorzystujące bogactwo roślin.
Delikatnie oczyszcza, pielęgnuje i wzmacnia włosy. Receptura szamponu nie zawiera SLES, SLS, silikonów, barwników. Dodatkowo zawiera ekstrakt z palmy sabalowej i witaminę PP.
Tatarak zwyczajny — łac. Acorus calamus, rodzina Acoraceae 
Korzeń tataraku — zawiera ok. 5% olejków eterycznych, kwas askorbi- nowy (150 mg %) i substancje garbnikowe. 
Ekstrakt z korzenia tataraku — posiada działanie wzmacniające, nadaje włosom siłę niezbędną do wzrostu.




SKŁAD

Aqua, Sodium Myreth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Lauryl Glucose Carboxylate*, Lauryl Glucoside*, Lauryl Hydroxysultaine, Glycereth-2 Cocoate, Acorus Calamus Rhizome Extract, Serenoa Serrulata Fruit Extract*, Niacinamide, Ppg-3 Caprylyl Ether, Lauryl Lactate*, Cocamide Mea, Polyquaternium 10, Glycerin*, Alcohol Denat., Disodium Edta, Citric Acid, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Hexyl Cinnamal.
* składniki pochodzenia naturalnego



ODŻYWKA NAWILŻAJĄCA


DANE TECHNICZNE

Plastikowa butelka z dozownikiem o pojemności 500 ml. Cena to ok. 20 zł


INFORMACJE O PRODUKCIE

O’Herbal — bądź bliżej natury. 18 lat badań i rozwoju pozwala nam tworzyć receptury maksymalnie wykorzystujące bogactwo roślin.
Nadaje suchym i uszkodzonym włosom jedwabistą miękkość, ułatwia rozczesywanie. Receptura odżywki  nie zawiera  silikonów, barwników.
Dodatkowo zawiera: oliwę z oliwek, kwas mlekowy, proteiny mlekowe i pantenol.
Len  zwyczajny — łac. Linum usitatissimum, rodzina Linaceae
Nasiona lnu— zawierają olej (38-40%) w skład którego wchodzą trzy cenne wielonienasycone kwasy tłuszczowe
Ekstrakt  z nasion lnu — posiada właściwości nawilżające, nadaje włosom jedwabistą miękkość, przywraca im blask.


SKŁAD

Aqua, Cetearyl Alcohol, Behenamidopropyl Dimethylamine, Ppg-3 Caprylyl Ether, Panthenol, Lactic Аcid, Linum Usitatissimum Seed Extract*, Olea Europaea Fruit Oil*, Hydrolyzed Milk Protein, Triceteareth-4 Phosphate, Caprylic/Capric Triglyceride*, Disodium Edta, Glycerin*,  Parfum, Diazolidinyl Urea, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Coumarin.
* składniki pochodzenia naturalnego



MOJA OPINIA

W obu kosmetykach bardzo podoba mi się to, że są bardzo wydajne. Oba są wygodne w użytkowaniu, szczególnie odżywka z dozownikiem. Podobają mi się też same opakowania pod względem wizualnym, mają dużą pojemność i nie są drogie. Skład na plus, co mi bardzo odpowiada. W szamponie lubię to, że świetnie oczyszcza skórę głowy, dobrze się pieni. Niestety trochę za mocno kołtuni włosy ale to poprawiam sobie odżywką, która jest leciutka i nie obciąża. Nie zauważyłam oznak regenerujących jednak przyznam, że są mocniejsze i troszkę szybciej rosną. Szampon pod wieloma względami jest bardzo przyjemny, jedyna rzecz, która mi w nim przeszkadza to zapach. Dla mnie kosmetyk po prostu śmierdzi i nie mogę się do tego przyzwyczaić. Jeżeli kupię ten produkt ponownie, to tylko o innym działaniu i z innymi ekstraktami. Poza tym to nie mam się do czego przyczepić. Odżywka jest dla mnie za to numerem jeden, wygładza i nawilża włosy. Nadaje im jedwabistą gładkość i blask i w dodatku nie obciąża. A jeszcze przyjemnie pachnie. Po ten kosmetyk z wielką chęcią sięgnę nie raz.


OCENA to 5+/6
ROKU 2017, jaki będziesz?
Wielkimi krokami, dzikimi susami, nadchodzi... W tempie nieubłaganym zbliża się do nas. To Nowy Rok! A przed nim czas postanowień, przemyśleń, planów, celów do osiągnięcia. Jak jest ze mną? Co ja planuję zrobić? Tego za chwilę się dowiecie.


Postanowiłam opowiedzieć Wam troszkę o moich planach, o tym co planuję robić w nadchodzącym 2017 roku. Przyznam się, że po raz pierwszy tak prawdziwie czekam na Nowy Rok. Moja głowa buzuje od pomysłów, ciało od energii, która mnie rozpiera, a na ustach wciąż pojawia się delikatny uśmiech. 

  • Mam zamiar prowadzić ten blog w miarę regularnie i systematycznie, stworzyć takie miejsce dla Was, w którym będziecie się czuć dobrze i zawsze będziecie wracać. Na pewno będzie pojawiać się więcej makijaży i recenzji kosmetyków kolorowych. 
  • Od marca będę się kształcić na wizażystkę, więc gdy będę miała certyfikat będę mogła działać w tym kierunku. Mam już trochę planów co do tego.
  • Zaczynam szukać pracy na etat, dzieci od września będą chodzić do publicznych placówek, a ja będę się spełniać zawodowo (Ach, jak to górnolotnie brzmi. Po prostu muszę iść do pracy i będę chciała robić to co lubię i umiem.)
  • Wracam do aktywności fizycznej, w końcu 30 minut na ćwiczenia zawsze da się wygospodarować. ma tyle płyt Chodakowskiej, że chcę ich wreszcie użyć. Do wagi sprzed ciąży wróciłam, to teraz trzeba ciało wysmuklić. 
  • Mam fantastyczny planner (nie jest idealny do moich potrzeb ale wystarczający) i będę wszystko dokładnie planować i organizować.


Samych postanowień czy mniejszych planów jest o wiele, wiele więcej, jednak nie mam zamiaru Was zanudzać. Chciałabym tylko życzyć Wam aby ten nowy rok 2017 przyniósł Wam samych radości, był pełen sukcesów i dni lepszych niż w poprzednich latach. Spełniajcie swoje marzenia, dążcie do wybranych celów, bo bez tego niczego nie będzie. Życzę Wam powodzenia i wszystkiego najlepszego!!!


Felicita.
Dobry czas na LABę czyli nominacja Liebster Blog Award.
Czy lubicie takie zabawy jak nominacje, odpowiadanie na pytania innych, tagi? Ja lubię takie posty i raz na jakiś czas biorę w nich udział, aby zmienić trochę tematykę bloga, dać się poznać i dowiedzieć czegoś ciekawego o innych. Na swoim poprzednim blogu takich wpisów troszkę się u mnie pojawiło. 

Jakiś czas temu nominowała mnie do Liebster Blog Award, Rez Nor z bloga Dżodżo & Gonzales. Pomyślałam sobie, że wezmę udział własnie w przerwie międzyświątecznej, kiedy niektórzy mają wolne, wyjeżdżają to i lekki temat może się przydać. 

Zasady są takie: Odpowiadam na 11 pytań od osoby, która mnie nominowała. Sama nominuję 11 blogów, staram się wybierać te o mniejszej liczbie obserwatorów. Informuję ich o tym. Zadaję nominowanym 11 stworzonych przez siebie pytań. 

MOJE ODPOWIEDZI:

1. Najlepszy post, który do tej pory napisałaś?
Taki post jest jeszcze przede mną. Uważam, że ten blog jest zbyt młody i wiele na niego czeka. 

2. Twój ulubiony blog (oprócz swojego :P)?
Poznałam sporo ciekawych blogów, do wielu z nich zaglądam regularnie. Jednak do moich najulubieńszych należą: Pasje Karoliny - blog lifestylowy, kosmetyczny. Daylicooking - prawdziwy blog kulinarny. Oprócz samych blogów bardzo lubię tworzące je blogerki, a jedną znam osobiście. Są to wspaniałe dziewczyny pełne pasji do tego co robią, sympatyczne, ciepłe i przyjacielskie. Uwielbiam do nich zaglądać.   


3. Co sprawia Ci największa trudność w blogowaniu?
Systematyczność i regularność. Przy dwójce dzieci to nie jest łatwe. Jak będą starsze, chodzące do przedszkoli pewnie będzie lepiej. 

4. Piosenka którą możesz słuchać do usrania w kółko?
Nie mam jednej, kocham muzykę i mogę słuchać na okrągło. Jednak mając ciągły hałas w domu, ostatnio najulubieńsza jest dla mnie cisza (zdarza się niezmiernie rzadko, co mnie martwi). Przedstawiam Wam utwór, który kocham od lat miłością niezmienną. 


5. Bohater z filmu/serialu/książki z którym się utożsamiasz?
Wydaje mi się, że nie utożsamiam się specjalnie z nikim. Wielu bohaterów lubię, bądź cenię, jednak nic poza tym.

6. Znienawidzona postać z filmu/serialu/książki i dlaczego właśnie ta?
Pewnie znalazłoby się sporo takich postaci, jednak w tej chwili nie jestem w stanie przywołać choć jednej.

7. Twoja ulubiona polska marka kosmetyczna?
Moje ulubione marki to: Sylveco, w tym Biolaven i Vianek. Jednak chcę poznać więcej, by mieć w czym wybierać.

8. Ulubiony kosmetyk do makijażu?
Cienie do powiek, to moja mała obsesja i uzależnienie. Jakbym mogła wykupiłabym chyba wszystkie paletki, które tylko mi się podobają.

9. Najlepszy kosmetyk pielęgnacyjny?
Pisałam o nim niedawno, to Masło shea.


10. Twój ulubiony gadżet kosmetyczny?
Na razie moim ulubieńcem jest Beauty Blender. Nakładanie nim podkładu to czysta bajka. :)

11. Jaka jest Twoja znienawidzona część pielęgnacji ciała?
Chyba stopy. To nie tak, że nie lubię, raczej mi się nie chce na to poświęcać czasu. 

Tym razem nie nominuję żadnych blogów. Nie martwcie się, niedługo znowu będzie taka zabawa. Teraz przed Sylwestrem sama dam się poznać. 

Do zobaczenia!

Felicita

Copyright © 2016 Felicita Beauty , Blogger