Akcja "Piękna jesienią" #2 usta

W zeszłym tygodniu pokazywałam Wam jakich kosmetyków mam zamiar używać jesienią. Jak zapewne zauważyliście troszkę ich jest. Za to w dzisiejszym wpisie pokażę Wam moje ulubione pomadki, a także te które mam zamiar przetestować w najbliższym czasie. Nie lubię swoich ust, są małe i wąskie, przez co nawet dobrze ich nie widać. Jest to główny powód, z którego o nich zapominam, nie akcentuję ich u siebie w makijażu. Przeważają u mnie kolory nude lub delikatny róż. Tym razem jednak postanowiłam dodać troszkę ekstrawagancji. Czy mi się uda, to okaże się za pewne niedługo. Zapraszam.


Poznacie dzisiaj moje ulubione pomadki, błyszczyki, takie z których czasem korzystam i nowości. 


Szminka marki Rimmel z serii Moisture Renew należy do moich ulubieńców od zeszłego roku. Jest właśnie delikatnie różowa ale mocno błyszcząca, dzięki czemu nadaje makijażowi charakteru. Przy okazji nie wysusza warg i dosyć długo się trzyma. To u mnie jest najprawdziwszym sukcesem, gdyż wszystkie pomadki "zjadam" w błyskawicznym tempie.


Szminka Freedom również różowa, ma odrobinę mocniejszy odcień od poprzedniej. Ta także należy do moich ulubieńców. Nie rozstaję się z nią. Nie trzyma się jakos bardzo długo, ale po prostu ją lubię. 


Astor to pierwsza pomadka, która ma bardzo mocny kolor. Jeszcze do nie dawna w ogóle by mi nie przyszła do głowy, jednak jak mówiłam, postanowiłam zaszaleć. A co mi tam?


Golden Rose z serii Velvet Matte jest moją pierwszą pomadką matową, a takiego koloru jeszcze nie używałam nigdy. Jest to dla mnie całkowita nowość i bardzo jestem ciekawa jak się sprawdzi, czy mi pasuje. 


Sami widzicie jaka jestem monotematyczna. Gosh, choć ciemniejszy, tak jak Rimmel i Freedom należy do moich ulubionych szminek. Bardzo lubię jej konsystencję, kolor i utrzymywanie się na ustach.


Nie jestem wielką wielbicielką błyszczyków, jednak Perfect-Skim należy do wyjątków. Nie dość, że nakłada się go patyczkami do uszu, utrzymuje się bardzo, bardzo długo to w dodatku pod wpływem temperatury zmienia kolor. Raz na jakiś czas lubię go użyć i nie muszę się martwić, że go "zjem". 


Można powiedzieć, że błyszczyk Avon z efektem 3D jest dla mnie czymś idealnym. Po nałożeniu lekko mrowi skórę, przez co podobne wydają się większe. Szczerze mówiąc, nie zauważyłam różnicy, jednak ma fajny kolorek, taki nudziakowy, przez co mi pasuje. 


Na koniec moja pierwsza w życiu konturówka! Tak, tak ale myślę, że nie będzie ostatnia. Kiedy jej będę używać? To się jeszcze okaże. 

Pokażę teraz swatche szminek, błyszczyków i konturówki. Zdjęć moich ust nie zobaczycie, gdyż nie umiem ich robić. Będzie jeszcze okazja przy prezentacji następnych makijaży.



To by było na tyle. Za tydzień będzie post o paznokciach, a jeżeli zdążę to pokażę Wam nowy makijaż. 

Do zobaczenia!

Felicita

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Felicita Beauty , Blogger