Akcja "Piękna jesienią" #4 Pielęgnacja twarzy i ciała

Nadszedł czas na kolejny wpis z cyklu "Piękna jesienią". Z powodu choroby musiałam wszystko przesunąć, niestety w odpowiednim tygodniu nie zdążyłam z postem. Dlatego w tym będziecie mieć aż dwa wpisy, a jak zdążę będzie też kolejny, nie związany z akcją Karoliny.

JAK DBAM O SWOJE CIAŁO?


W mojej łazience można spotkać różne rodzaje kosmetyków. Są takie w pełni naturalne, organiczne, bio itp. a także takie, które dobrym składem kompletnie nie grzeszą. Od tych drugich staram się odchodzić, choć nie jestem ortodoksem i czasem coś nie w pełni naturalnego polubię. Pewnie i częściej niż czasem, ale ja już tak mam. Gdzie mogę to lubię eksperymentować i próbować.

Moim ostatnim bohaterem jest masło shea! Na razie powiem tylko, że to mój absolutny hit. Organiczny, naturalny, szerokie zastosowanie i działa... bezbłędnie. No po prostu kocham!!!


Bardzo lubię markę Organique. Jakiś czas temu kupiłam sobie peelingującą piankę do mycia o zapachu mrożonej herbaty a także balsam do ciała o zapachu lnu i grejpfruta. Balsam ma w składzie oczywiście masło shea. Oba kosmetyki cudownie pachną i bardzo je lubię. Do takiego spa nadają się idealnie. 


Jedyny kosmetyk nie naturalny, ostatni jaki kupiłam i więcej się u mnie nie pojawi to emulsja do ciała Neutrogeny. Skład ma koszmarny a ta parafina mnie przeraża. Jedyne plusy to takie, że ma bardzo wygodne opakowanie i łatwo, szybko się stosuje. Ostatnio wyszła nowość firmy Yope, balsamy do ciała w dużej butelce z pompką, więc na pewno się na nie skuszę :D Miałam ich mydło i byłam nim oczarowana. 



CZEGO UŻYWAM DO TWARZY?


Do moich odkryć należy również woda różana. Nie dość, że kocham ten zapach to podoba mi się w tej wodzie dosłownie wszystko. Pozostanie już u mnie do końca, jest idealna dla mojej cery. Po korzystaniu czuję się odświeżona, promienna, bez różowych miejsc na twarzy. Nie podrażnia i w dodatku jest pełni naturalna. Brakuje mi w niej jedynie dyfuzora do spryskiwania, ale sama szklana buteleczka i korek tak mnie urzekły, że napatrzeć się nie mogę. 

No i powiedziałam nieprawdę, mam jeszcze jeden nienaturalny kosmetyk na zdjęciach. Jest nim pianka do mycia twarzy firmy Nivea. Szukałam czegoś do przemywania twarzy, aby było lekkie, dobre dla wrażliwej cery, szczególnie po makijażu. Użyłam jej na razie tylko dwa razy, więc dużo powiedzieć nie mogę. Zobaczymy jak się sprawdzi. Natomiast gdy się skończy kupię któryś z żeli Sylveco, Biolaven lub Vianek. 


Co jeszcze można spotkać u mnie, a nie znalazło się na zdjęciu? Moje kolejne odkrycie: czarne mydło (o nim również opowiem w swoim czasie) oraz mydło w kostce, naturalne z Grecji przywiezione przez teściów. Czarne mydło właśnie wykończyłam opakowanie i nie nadawało się na zdjęcia, a mydła w kostce przed użyciem nie zdążyłam sfotografować i teraz to nie warto. Nie pokazałam także kremów do twarzy, gdyż to z czego teraz korzystam nie jestem zadowolona i szukam czegoś najlepszego. Mam o tyle problem ze swoją cerą, że czoło mam suche a policzki tłuste. I ciągle szukam dla siebie idealnych kosmetyków. 

Moja pielęgnacja tak wygląda od jakiegoś już czasu, na jesień specjalnie jej nie zamierzam zmieniać. Na pewno będę częściej stosować masło shea, które jest tłuste to dobrze działa na moją suchą skórę. Zamiast czarnego mydła może znajdę sobie coś ciekawego, ale będę się starała by był to kosmetyk naturalny. 

Na dziś to wszystko, a za kilka dni pojawi się post na temat pielęgnacji włosów.  

Do zobaczenia!

Felicita

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Felicita Beauty , Blogger